Ryby prosto z morza

Aktualności

< Zobacz pozostałe wpisy

30 09.2019

Rybne konserwy robią furorę za oceanem

Już nie tylko szefowie kuchni z Portugalii i Hiszpanii są świadomi walorów smakowych, jakie mogą kryć zamknięte w puszkach przetwory rybne. Coraz więcej restauracji, gdzie podaje się konserwy, pojawia się na kulinarnej mapie Stanów Zjednoczonych.

Sardynki w oliwie z oliwek, makrela w oleju, a także krewetki lub małże w sosie vinegret zamknięte w puszcze – to przysmaki znane przede wszystkim z Portugalii i Hiszpanii. Jednymi z najczęściej przywożonych pamiątek ze spędzanego na półwyspie Iberyjskim urlopu są właśnie kolorowe puszki z morskimi rarytasami.

Puszki jako przysmak do alkoholu

Okazuje się, że puszka może być nie tylko popularną suwenirą, ale również pełnoprawną potrawą serwowaną w restauracji. Prym w tym przypadku wiodą wspomniane już Portugalia i Hiszpania, gdzie znajdziemy co najmniej kilkadziesiąt lokali specjalizujących się w podawaniu konserw rybnych. Ale w ostatnich kilku latach inspiracje z południa Europy dotarły do szefów kuchni z amerykańskich restauracji.

W 2013 roku w Nowym Jorku otwarto Maiden Lane, gdzie konserwy rybne pełnią rolę smakowitych dodatków do kojarzonych z lokalem win naturalnych i piw rzemieślniczych. Podobnie jest w restauracji Ordinaire w Oakland w stanie Kalifornia. Z kolei w Cata Vino w Detroit puszki z hiszpańskimi owocami morza podaje się w towarzystwie pochodzącego z Andaluzji, bardzo popularnego w krajach anglosaskich, wina Sherry.

Jak odczarować puszkę?

W serwowaniu przysmaków z puszek specjalizuje się również nowojorska restauracja Huertas, gdzie szef kuchni Jonah Miller próbuje odczarować okryte nienajlepszą sławą konserwy. 

- Niektórzy Amerykanie wciąż mają problem z uświadomieniem sobie, że w puszkach mogą pojawić się wspaniałe rzeczy, ale coraz więcej naszych gości jest podekscytowanych konserwami z owoców morza – mówi cytowany przez portal Food&Wine Jonah Miller.

Kucharz podkreśla, że sardynki czy makrele serwowane w tradycyjnej formie dla wielu konsumentów mogą wydawać się zanadto tłuste i „rybne”. Te same ryby zamknięte w puszce, dzięki silnej obróbce termicznej, zyskują delikatniejszy smak. W towarzystwie cytryny, ziół i rzodkiewki stają się bardzo przyjemną w smaku przekąską.

Estymę puszki zyskały również w Bostonie za sprawą Kathy Sidell i Kyle’a McClellanda. Do swojej restauracji Saltie Girl sprowadzają praktycznie wszystko co jest związane z morzem i zamknięte w puszce. Prawdopodobnie udało im się stworzyć największą w Nowej Anglii kolekcję konserw. W Saltie Girl spróbujemy nie tylko iberyjskich ryb i owoców morza, ale np. syberyjskiego kawioru czy wątrobę islandzkiego dorsza.  Choć sprowadzane do Bostonu puszki pochodzą z różnych stron świata, to pomysł na otwarcie lokalu pojawił się podczas wizyty nie gdzie indziej, jak w Hiszpanii – a konkretnie w Barcelonie. Restauracja miała być ciekawą alternatywą dla popularnych w USA barów z ostrygami.

Najpopularniejszą formą podania importowanych ryb i owoców morza z puszek jest zwykłe wyłożenie ich na talerzu z kilkoma dodatkami podkreślającymi smak. Niektórzy szefowie kuchni decydują się jednak potraktować puszkowe rarytasy jako wkład do przyrządzanych przez nich makaronów, gulaszy czy pieczeni.