Ryby prosto z morza

Aktualności

< Zobacz pozostałe wpisy

12 12.2019

Śledź to najpopularniejsza ryba w Polsce. Dlaczego tak bardzo go lubimy?

W Polsce od kilkunastu lat obserwuje się spadek spożycia ryb morskich. Ale nie w przypadku śledzia, który od wieków niezmiennie zajmuje ważne miejsce na naszych stołach.

Szwedzi jedzą kiszone, Duńczycy podwędzane, natomiast w Holandii zajadają się matiasami. W krajach rejonu Morza Bałtyckiego oraz Morza Północnego śledzie są nieodłącznym elementem tradycyjnej gastronomii. W Polsce śledzie spożywa się od setek lat. 

Najstarsze źródła informujące o tym, że śledzie były popularnym pożywieniem, pochodzą z X wieku! Dlaczego ludzie średniowiecza tak chętne je spożywali? Wiele wskazuje na to, że chodziło przede wszystkim o łatwość w przechowywaniu. Zamoczone w beczkach z solanką ryby nie psuły się i mogły być z powodzeniem transportowane daleko w interior. Jedzenie śledzi wiązało się również z główną determinantą życia ludzi średniowiecza, czyli religią katolicką. To właśnie głównie na śledziach opierał się jadłospis mieszkańców Korony podczas licznych i długotrwałych postów. O tradycji jego spożywania pisali również czołowi polscy pisarze i poeci. 

W kolejnych latach dania ze śledzia stały się popularną przekąską podczas spotkań towarzyskich, zazwyczaj podawany razem z alkoholem – najczęściej z wódką. W takiej formie przetrwał na polskich stołach aż do czasów PRL, kiedy koreczki ze śledzia popijane gorzałką biły rekordy popularności. Zestaw bowiem był serwowany w wielu lokalach gastronomicznych zarówno w droższych i bardziej eleganckich, jak i w tych bardziej ekonomicznych. 

Na początku XXI wieku okazało się, że wśród Polaków spada spożycie wódki, a w raz nią również śledzia. Z danych Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej wynika, że w 2000 roku statystyczny Polak spożywał ponad 3 kg śledzia rocznie, a w 2013 roku były to już niespełna 2 kg. Nieoczekiwanie w ciągu ostatnich pięciu lat malejący trend obrócił się w drugą stronę. Spożycie śledzia znów rośnie i zbliża się do granicy 3 kg na osobę, czyli ok. 100 tys. ton ryb rocznie. 

Z czego to wynika? Jednym z czynników jest coraz bogatsza oferta produktów śledziowych. W sprzedaży detalicznej pojawiają się coraz to nowe przetwory od krajowych firm. Szczególnie dużym portfolio produktowym może pochwalić się firma Graal. W ofercie są filety w rozmaitych sosach pomidorowych, orientalnych, słodkich oraz tradycyjnych zalewach na bazie oleju – idealne do sałatek i przekąsek. 

Drugim ważnym czynnikiem jest coraz większa świadomość konsumentów. Polacy chętniej sięgają po produkty rybne z certyfikatem MSC, który jest gwarantem, że surowiec użyty do produkcji pochodzi ze zrównoważonych połowów. Taki certyfikat posiadają również produkty Graal. 

Ostatni czynnik również wiążę się ze zwiększoną świadomością konsumencką bowiem wiedza na temat dobroczynnego wpływu ryb na nasz organizm jest oraz bardziej powszechna. Śledzie są źródłem łatwo przyswajalnego białka, kwasów omega-3 a także wielu witamin.  Ponadto, obniżają poziom cholesterolu, regulują ciśnienie krwi i wzmagają odporność na choroby. Co ciekawe, śledzie lubimy jeść szczególnie jesienią i zimą, ponieważ po ich spożyciu nasze organizmy produkują więcej serotoniny, czyli hormonu szczęścia. Jak widać powodów, dla których warto jeść śledzie, nie tylko podczas wigilijnej kolacji, jest aż nadto.